Jan Karski i jego Państwo Podziemne

06/24/2014

 

 

Ze swojego ostatniego pobytu w Polsce przywiozłam pamiatkę, dzięki której wykreśliłam jedną z pozycji na liście poszukiwanych przeze mnie książek.

W prawdzie obciążyła nieco skromny bagaż, ale panie na lotnisku były tym razem bardziej wyrozumiałe.

Jan Karski - "Tajne Państwo".

To luźny acz precyzyjny zapis obserwacji i przeżyć autora

i głównego bohatera dotyczący struktury podziemnego państwa polskiego z okresu okupacji.

Sama postać Karskiego to temat na osobny tekst i nie chcę jej tutaj ucisakć w trzech ciasnych zdaniach.

 

Z ciężkim sercem wieczorami przed zaśnięciem zamykam tak samo ciężką książkę. Karski roztacza plastycznie krajobraz młodych ludzi z ...innego kompletnie świata! Osiemnasto-, dwudziesto-, dwudzistopieciolatków, którzy walcząc za wolność, i ginąc za nią najczęściej, swoje ostatnie

słowa i myśli kierują własnie do niej. I chyba trudno byłoby posądzić ich o tanią bohaterskość 

i opuchnięty patos. Gdy ktoś przystawia ci lufę do głowy albo rozszarpuje ostatni skrawek żyjącego ciała myslisz o tym, co naprawdę ważne, nie udajesz, nie ma fleszu aparatu więc jesteś cały sobą... Nie wiem tego na szczęście, ale się domyślam.

Więc nie zgodzę się z tymi, którzy dzisiaj tak szumnie mówią o tym, że Polacy zawsze tylko pięknie potrafili umierać mniej pięknie zaś żyć, że całe to machanie szabelką bylo li tylko marnym teatrem,

z którego nie wynikało zbyt wiele.  

Że wszystkie powstania to strata krwi, sił i sensu, że lepiej niż szabelką machać

jak Francuzi na przyklad białą flagą albo owinąć się nią i pląsać spokojnie pomiędzy tymi, którzy kradną i gwałcą wolność.

 

Myslę, że gdyby dziś ci młodzi chłopcy i dziewczyny,

ci walczący na barykadach warszawskiego powstania słyszeli co o nich mowimy i gdyby zobaczyli jaki teatr oglądamy własnie dziś na ekranach naszych telewizorów, przy stołach sów i innych przyjaciół zapłakaliby gorzko. Bo czy warto było dla finału tak marnej sztuki lać swoją krew? I czy faktycznie za taką Polskę walczyli? Za Polskę ludzi ślepych, do bólu naiwych, którzy na serio bladego pojęcia nie mają czym jest Wolność? Właśnie ta przez duże W, a nie ta której wyznacznikiem jest full kanałów i pełna lodówka.

 

Stwierdzam więc jednak, ze sporą dozą smutku, że teatr w którym oni grali był o niebo lepszy, o niebo prawdziwszy i obawiam się, że gdyby wartościować w tych naprawdę ważnych sensach byli jednak od nas "lepsi"...

 

Odsyłam Was pilnie do "Tajnego Panstwa" Karskiego szczególnie dziś własnie.

 

Please reload

© 2014 by mE. Proudly created with Arte Nova. 

This site was designed with the
.com
website builder. Create your website today.
Start Now